Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zainspiruj się naturą. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zainspiruj się naturą. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 lipca 2013

Wszystko: makijaż na tydzień IV zabawy u Photoe-ptaki, manicure i recenzja :)

Witajcie!
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją żelu rozświetlającego Very me Peach me perfect od Oriflame.
Jego zdjęcie zapożyczone ze strony Oriflame i zarazem opis producenta, odcienie i gwiazdeczki wynikające z ocen na stronie firmy.



Ja posiadam odcień Dark. Jego cena bez promocji wynosi 22 zł, z promocją 12,90 czy też 13,90.
Odczucia wizualne pozytywne - bardzo ładne, choć proste opakowanie, pomarańcz z czernią wyglądają super :)
Dlaczego kupiłam.? :
Chciałam na lato stosować na twarz coś lżejszego niż fluid posypany pudrem. Ogólnie to bym z wielką przyjemnością zrezygnowała z tych produktów, ale nie mogę ponieważ mam zbyt nierówną cerę i drobiazgi, które trzeba chociaż trochę zatuszować. Myślałam nad  tym właśnie żelem ale nie byłam przekonana. Opinie na stronie Ori mówiły ogólnie tak : ma dużo złotych drobinek, które przerażają ale tylko przed aplikacją na twarz, bardzo wydajny, mało kryjący, lekki, nawilżający i pięknie pachnie. Naprawdę przestraszyłam się tych drobinek bo moja buzia tego nie lubi, ale postanowiłam zaryzykować i to był dobry ruch!

Tak produkt prezentuje się na dłoni:
niestety drobinki na zdjęciach są ledwo widoczne, ale jak się przyjrzycie to je trochę widać :)



Pojechałam go odebrać do biura Ori w moim mieście i tam od razu go wypróbowałam na dłoni, no nie mogłam wytrzymać! i się przeraziłam . . mnóstwo złotych drobinek, za dużo! Potarłam go drugą dłonią żeby zobaczyć czy może drobinki się osypią, ale nic - trzymają się cały czas. Cóż, to do domu zobaczyć co to będzie na twarzy . .
I tak prezentuje się na niej: 


1. bez niczego
2. Z żelem rozświetlającym
3. z żelem, odrobiną pudru i bronzerem


Jak widać dobrze nie kryje, ale niedoskonałości wystarczy potraktować korektorem i jest ok!
Na twarzy drobinki są prawie nie widoczne, nawet w słońcu! Ale dobrze widać je w sztucznym, żółtym świetle. No ale w takim się za dużo nie przebywa - szczególnie latem gdy o 21 jest jeszcze jasno :)
Widzicie jaką mam bladą twarz, w porównaniu np do ramiona ,,w tle".? Ten produkt powoduje, ze twarz wygląda na opaloną. Teraz w wakacje będę opalać twarz, ale jak jestem gdzieś na dworze ze znajomymi to zawsze mam ,,tapetę" która nie przepuszcza słońca do twarzy i stąd to, że jest bledsza od reszty :)

Konsystencja, zapach:
Żelem bym tego raczej nie nawała. To jest jak dość płynny podkład. Jest bardzo wydajny, niewielka ilość daje się rozprowadzić na całej twarzy, nie robi smug ani innych nieprzyjemnych rzeczy. Zapach jest na prawdę piękny, bardzo brzoskwiniowy, słodki ale na pewno nie mdły, czy męczący. Utrzymuje się cały dzień, nie wietrzeje, chociaż ,,nosiciel" się przyzwyczaja, dzięki czemu nie jest męczący. Zapach nie drażni też męskiego nosa - mój Chłopak mówi że jest ładny :)

Co uważam o jego działaniu, opinia ogólna : 
Muszę przyznać, że jest to dobrze przemyślany przez jego twórców kosmetyk. Mimo, ze drobinki nie są zbyt zauważalne na twarzy to ją naprawdę dobrze rozświetlają - dają naturalny efekt, zdrowej cery w lato. Odcień, który posiadam sprawił, ze moja buzia wygląda na opaloną, na prawdziwie letnią twarz, muśniętą słońcem, ozdobioną piegami. Nie nakładam na niego żadnego podkładu i nie pudruję buzi przesadnie. Troszkę, ale na prawdę minimalnie pudruję miejsca, w których moja buzia się po prostu błyszczy, czyli okolice obok nosa i czoło. Na kości policzkowe nakładam bronzer i efekt świetny! Bardzo letni, żel świetnie komponuje się z bronzerem, dużo lepiej niż podkład!
Żel jest lekki, z podkładem nieraz czułam po prostu, że mam tapetę, że moja skóra nie oddycha tak dobrze jakby chciała i nie wygląda tak naturalnie jak powinna. Teraz nie mam takiego uczucia, czuję się bardzo świeżo (wpływa na to też zapach) i naturalnie.
Produkt nie ściera się łatwo (ale w końcu zetrze), przetarcie twarzy nie zniszczy makijażu, trzyma się o do końca dnia, a ewentualnie powstałe defekty można łatwo naprawić - czasem było mi trudno naprawić ubytek fluidu na twarzy, po jakimś przetarciu, czy coś - tu jest łatwo, szybko, żel rozprowadza się idealnie i nie widać, że w ogóle były jakieś poprawki :)
Jednak nie widzę tego produktu zimą - na lato nie ma chyba nic lepszego, jednak zimą wydaje mi się że może nie być ciekawie, chociaż nie wiem . . to tylko bezpodstawne podejrzenia :)

Moja ocena:
4+ / 5
Nie najwyższa za krycie, gdyby krył trochę lepiej to by był ideałem!

Więc jeśli szukacie czegoś lekkiego i świeżego na lato to jak najbardziej polecam!! :))


...............................................................................................................................


I teraz makijaż, taki zieloniutki, do zieloniutkiej papużki :) Spodobały mi się jej kolory, więc takich użyłam, ale dodałam mały elemencik - żeby nie było nodno :) Innym wygląda na zeberkę - ale tego w planach nie miałam.
Makijaż jak widać w tytule posta - jest na IV tydzień zabawy u Photoe. Nie miałam czasu żeby zrobić go na czas, tak więc teraz nadrabiam :) Wolę tak niż mieć na ten tydzień lukę ;]
Wiem, ze te biało-czarne paski do papużki nie pasują, ale tak było nudno i chciałam w ten sposób makijaż urozmaicić :)
Oto papużka:



I makijaż: zdjęcie ,,główne" :3


I więcej zdjęć - by się można przyjrzeć :) :







Jak Wam się podobają moje papuże oczy.? :)) 
...............................................................................................................................

I na koniec jeszcze moje obecne mani - takie wesołe, kropeczkowe :)
Użyłam lakierów:
-Miss Selene Mini odc. 216
-Virtual Fashion Mania koloru ciemnoniebieskiego

Efekt:




U mnie zapowiada się piękny, ciepły, słoneczny dzień! Takiego Wam życzę! :)) 



Ps. Zapraszam do polubienia fanpage mojej mamy!! ---> TU <---  i zaglądania na jej blog ---> TU <--- naprawdę warto, robi piękną biżuterię! 

poniedziałek, 24 czerwca 2013

DIY, zdjątka, tydzień V zabawy u Photoe, czyli owady :)

Witajcie! :)
W końcu mam trochę czasu . . Chociaż dzisiaj i tak zalatana: najpierw byłam z mamą i Fiji u psiej fryzjerki i . . Mój Belzebubek jest łysy!!! ;o (obcięty na krótko:) ) potem jak wróciłyśmy do domu to sobie przypomniałam, że miałam jechać do Ori odebrać fluid i eyeliner . . no to na rolki i wziu! A po ostatecznym powrocie do domu molestuję z mamą truskawki ;D Czyli, że dżemik! Ostatnie dżemikowanie zaowocowało pysznym dżemem który podbił parę serc woodstock-owiczów, ciekawe czy ten da rade.? (no ba, że tak :3 )
A wracając do mojej psinki . . nie mogę się przyzwyczaić! Ona od zawsze miała dłuugie, poczochrane włoski a teraz grzbiet króciutki a łebek obcięty ,,na bombkę" :) całe szczęście na brzuszku ma długie włoski! Ogólnie to teraz jest lwem jak ma taki kontrast między łebkiem a karkiem, grzbietem . . Uch, ale na pewno jej będzie lepiej w upalne dni, nie będzie się już męczyć z długimi czarnymi włosami.

A ogólnie to tak . . mam do Was pytanie, mianowicie:
Czy miałyście styczność z żelem rozświetlającym Oriflame Very me Peach Me Prefect ..?
Chciałabym na lato zrezygnować z podkładu, nosić coś lżejszego co delikatnie wyrówna moją cerę. Jeśli go używałyście, lub o nim słyszałyście, szepnijcie mi coś na jego temat, proszę :) Czytałam opinie na stronie Ori, są i dobre i złe, ale ja sie obawiam nieraz, że tak tak do końca szczerze nie jest.

Teraz mam dla Was DIY pewnej ukochanej koszulki. .
Jest to koszulka ukochanego zespołu . . tak, Zabili mi żółwia to zespół :) Wesoła, fajna muzyka, którą uwielbiam od pierwszego usłyszenia i jest to jeden z (chyba) 3 zespołów które mi się w ogóle nie nudzą!
Tak koszulka wyglądała na początku:


Już jej jakiś czas nie nosiłam bo po prostu już nie noszę takich t-shirt'ów a tak mi było jej szkoda bo tak ją uwielbiam! 
Więc postanowiłam ja odnowić :)
Odcięłam rękawy tak by wycięcia sięgały do żeber, powiększyłam dekolt, u dołu bo boku rozcięłam koszulkę - by zrobić tam pęczek (dzięki czemu lepiej leży i lepiej wyglada), przecięłam ramiona i zszyłam je paskami z jeansowego materiału, takie też paski przyszyłam w dziury pod pachami, by mi ich przypadkiem za bardzo nie rozwiało :) 
Teraz koszulka prezentuje się tak:

przód:



Bok (podoba mi się najbardziej!)



Tył:



I zbliżenie na paski na ramionach oraz mój uśmiech, ze wracam do tej koszulki :)






A teraz makijaż na zabawę u Photoe . . :



i zbliżenie, by przyjrzeć się oczku :) :




A na koniec mam dla Was dwa widoczki z powrotu ze wsi i zdjęcie które kocham :D

Widoczek namber łan (tata kazał pokazać radochę :D )


To pole jest takie piękne . . Kwiatki nietypowe, nie wiem jakie to są ale pięknie pachną i są mojego ulubionego koloru! Oczywiście bukiet w domu mam :)) 

Widoczek namber tu (czyli ja na tle Warty)  


I zdjęcie, które kocham . . czyli mój Belzebubek umorusany wiejską gnojówką! (niestety nie żartuję . . )
i HISTORYJKA WARTA PRZECZYTANIA: 
Fiji kiedyś miała takie hobby, że jak byliśmy u rodzinki na wsi to goniła kurczaki. Nawyk ten całe szczęście się ulotnił, ale wczoraj był nawrót . . 
Więc idę w stronę łąki poszukać zasięgu, patrze, a tam Fiji goni białego kurczaka. To ją wołam, wołam, drę się na nią i nic! Niestety za budynkiem za którym to miało miejsce był gnój, tak to już na prawdziwej wsi bywa :) I kurczak akurat tam wypatrzył drogę ucieczki . . Poleciał prosto w dołek do którego odciekło niestety całe to zło znajdujące się tam w postaci płynnej, psinka moja genialna oczywiście tam za kurczakiem wpadła . . Wtedy pomyślałam, że czy chce czy nie muszę ją wyciągnąć. Chwyciłam za puszorek i podniosłam za niego psinkę do góry. Rozwaliło mnie to, że Fiji upolowanego kurczaczka puścić nie chciała i gdy trzymałam ją w powietrzu dyndał on sobie w jej pyszczku :) W końcu wyleciał - podejrzewam po ilości uwolnionych piór, że Fiji go nie puściła, tylko po prostu piórka nie wytrzymały ciężaru kurczaka i się wyrwały . . Ale spokojnie, pierzak żyje ;D 

Oto zdjęcie upamiętniające ową historię, tata zrobił je gdy wleciałam tak z Fiji w ręce na podwórko i zaczęłam krzyczeć co sie stało :D




A teraz się ubieram i śmigam na rolki chudnąć! :)



Miłego wieczoru! :))



niedziela, 2 czerwca 2013

Ponownie zabawa u Photoe, czyli inspirujemy się naturą :) tydzień II - zwierzęta .

Jest już późno, padam . . dzisiaj zbyt wiele czasu nie miałam, więc za wpis zabieram się dopiero teraz.
Tematem tego tygodnia zabawy były zwierzęta, czyli temat jak w zabawie ,,zainspiruj się na wiosnę", teraz, jako iż makijaż robiłam w weekend zrobiłam go odważniej, z cieniami i na wzór małej słodkości, którą znalazłam dzisiaj w internecie :)



Oto moja inspiracja:



Prawda, że śliczny..? Wg. mnie genialny! To Biały Gekon Lamparci.
Jak go zobaczyłam to wiedziałam, że to jest to, czego szukałam! :)

Oto co wykombinowałam:






Tu można sie przyjrzeć:







I co powiecie na to, moje Drogie.? :) 




~Dobranoc! :)


sobota, 1 czerwca 2013

Zabawa u Photoe, czyli inspirujemy się naturą :) nadrabiam tydzień I - kwiaty

Witam, witam serdecznie :)
wczoraj nie pisałam, booo . . byłam na weekendzie! ;O Cóż, w mieście w parku grali oni i nie tylko to sie przeszłam z Chłopakiem i znajomymi :) Ale ciężko mi było wytrzymać przy takiej . . muzyce[?] że tak powiem :)
A dzisiaj mam da Was wczorajszy makijaż na zabawę, jak widać jest to makijaż z tematu ,,kwiaty" i jest spóźniony - wchodzę do zabawy w II tygodniu , teraz nadrabiam tydzień pierwszy :)
Zabawa u Photoe
można dołączyć w dowolnym tygodniu, polecam i zapraszam! :)


Oto inspiracja, ten kwiat mnie urzekł . . zaczynając od jaskrawej zieleni, żółci i pomarańczowego, wchodząc w czerwień i kończąc na czarnym! Co chcieć więcej.? jaskrawości od kącika wew, potem czerwień i czarna kreska! :)




Oto moja praca i ,,zdjęcie konkursowe" ;)






Teraz trochę więcej zdjęć, tak żeby się przyjrzeć :)







I jak, co myślicie, dałam radę ...? ;)

U mnie z oknem teraz leje, mam nadzieję, że u Was ładniej! Trzymajcie się ciepło! ;]