wtorek, 17 grudnia 2013

Nudziak w moim wykonaniu krok po kroku :) Paletka Sleek Au Naturel

Witajcie!
Dzisiaj, jak już trochę ochłonęłam mogę Wam bez krzyku opowiedzieć o wczorajszych przeżyciach :))
Ogólnie to wczoraj od powrotu ze szkoły leżałam chora w łóżku z gorączką i takim bólem brzucha że nie ogarniałam i z ciągłą chęcią wymiotowania (ale obeszło się bez na szczęście) czułam się potwornie. Leżąc z laptopem na poduszce co 5 min wchodziłam na Fanpage Glazel Visage. Nieskromnie powiem, że miałam wiarę, że może uda mi się zdobyć wyróżnienie bo w ten makijaż włożyłam wszystkie swoje siły, gąbkę wyobraźni i starań wyżęłam do ostatniej kropli. W końcu już nie wytrzymałam i napisałam do Glazel kiedy będą wyniki, w bardzo fajny sposób napisali mi że za 5 min. I kolejne 15 min co pół minuty odświeżałam ich fanpage. I w końcu widzę że pojawiają się zdjęcia zwycięzców : I miejsce profesjonalistów, wyróżnienie i . . moje zdjęcia! Jak oparzona wyskoczyłam z łóżka i poleciałam z krzykiem do rodziców ,,wygrałam! wygrałam! Jeszcze nie wiem które miejsce, ale wygrałam!!" Mama, Tata i ich kolega przybiegli do mnie do pokoju, pokazuje im zdjęcia i nagle pojawił się przy nich napis ,,I Miejsce" Na co to wykrzyczałam, razem z mamą zaczęłyśmy piszczeć, przytulać się, gratulacje a ja się ze szczęścia popłakałam jak bóbr :D 
Do teraz jeszcze tego nie ogarniam, takie wyróżnienie! Zaskoczona byłam kompletnie, przeszczęśliwa  tak aż na te 10 min ogromnych emocji czułam się dobrze. 
Tyle razy patrząc na wpisy innych blogerek zazdrościłam im kosmetyków Glazel Visage, mówiłam że i ja będę je w końcu miała, jakoś uzbieram, postaram się dla nich na maksa! I w końcu udało mi się, dołączę do szczęśliwych posiadaczy!

Co cieszy mnie najbardziej..? 
To, że moja praca została doceniona, doceniona w takim konkursie. To był dla mnie poziom hard ale postanowiłam dać z siebie wszystko. Oraz to, że rodzice są ze mnie naprawdę bardzo dumni, że dałam ich ogromne uśmiechy i taką radość! 

Tata oczywiście pobiegł po aparat żeby mnie uchwycić, taką popłakaną, szczęśliwą i niedowierzającą :) Niestety przyleciał i mój belzebubek i po zrobieniu jednego zdjęcia swoim mokrym noskiem przejechał po obiektywie aparatu. Więc zdjęcia rozmazane, ale jakieś tam wybrałam :)

 



I teraz już makijaż :)) Jest to makijaż niedzielny - taki spokojniejszy, jeśli chodzi o moje makijaże :)
Wykonany wyłącznie cieniami z paletki Sleek i-Divine Au Naturel
Przygotowałam go krok po kroku :)


Użyłam:
- płynu Inglot Duraline jako bazy pod cienie
- cieni z paletki Sleek i-Divine Au Naturel : Nougat (kremowa biel), Nubuck (szary), Moss (oliwkowy brąz), Regal (fioletowy brąz), Cappucino (szary beż), Honeycomb (beż)
- Tuszu do kresek Oriflame Very me Clickit odc. Black
- Tuszu do rzęs Oriflame Master Curl


To lecimy ze stepami!


1. Zaczynamy od nałożenia bazy pod cienie, następnie w wewnętrzny kącik oka
nakładamy najjaśniejszy cień - mój nie jest bielą, jest to bardzo jasny beż


2. Całą powiekę ruchomą pokrywamy szarym, jasnym cieniem.


3. W zewnętrzny kącik oka nakładamy oliwkowo brązowy cień i rozcieramy go
lekko w stronę środka powieki. Cień powinien sięgać troszkę nad
ruchomą powiekę.


4. W zewnętrzny kącik, na załamaniu powieki nakładamy fioletowo
brązowy cień i lekko go rozcieramy. 


5. Ten sam cień dodajemy w zewnętrzny kącik oka na dolnej powiece,
dokładamy oliwkowy i rozcieramy.


6.  Nakładając na pędzelek szary i oliwkowy cień rozcieramy górną granicę makijażu, 
dokładamy beż - rozcieramy a pod łuk brwiowy nakładamy 
najjaśniejszy cień i wszystko łączymy.


7. Eyelinerem malujemy kreskę


8. Tuszujemy rzęsy i dodajemy białą kredkę na linię wodną



I gotowe! 
Teraz zdjęcie całej twarzy oraz zbliżenia gotowego oka :) 










Jak się Wam podoba..? 



Miłego dnia!! :)


poniedziałek, 16 grudnia 2013

Pierwsze miejsce w konkursie Glazel Visage!!

Jak już pewnie parę osób wie . . 
Mój makijaż zdobył I miejsce wśród amatorów w konkursie Glazel Visage ,,Siedem Grzechów Głównych" !!!!!

Ja nie ogarniam, no nie mogę, to jest . . nie do opisania!!
Marzeniom trzeba pomagać, moje jedno się właśnie spełniło!!

Liczyłam ewentualnie na wyróżnienie a tu PIERWSZE MIEJSCE!! 



Tu macie wszystkie nagrodzone prace:
>>>KLIK<<<


TO SIE DZIEJE NA PRAWDĘ??!!!


link do mojej pracy na blogu 

sobota, 14 grudnia 2013

Kolorowy makijaż z kreską koloru niestandardowego :)

Witajcie! :)
Rano na fanpage podałam 2 propozycje makijażu z dołączonym pytaniem który pierwszy makijaż opublikować :) Głosowanie zakończyło się wynikiem takim, że wygrał makijaż ,,po lewej", czyli już Wam go pokazuję :)
Makijaż z dzisiejszego postu tak jakoś kojarzy mi się z czymś toksycznym :) Zielony neonowy cień i metaliczny, jasny turkus jakoś dają mu takiego uroku, czy tylko ja tak to odbieram.? :)
Jest to makijaż wczorajszy, zapraszam do przyjrzenia się!

Użyłam : 
- bazy pod cienie Lumene
- cienia MIYO OMG! Eyeshadows odc. 01 White
- cienia z paletki Sleek i-Divine ACID : neonowa zieleń
- cienia CUICU odc. Indigo Blue
- cienia Mimididi 3D Diamond Powder
- tuszu do kresek zrobionego z cienia Pierre Rene odc. 10 Warm Turquoise
- podwójnego tuszu do rzęs Love Alpha








Jak się Wam podobają takie kolorki..? :) 


Przypominam o tym, że możecie rzucić mi wyzwanie! :) :




Dobrej nocy! i miłego dnia! :) 





Recenzja nowego podkładu Rimmel + jak wygląda moja ,,tapeta" krok po kroku :) (ostrzeżenie: zdjęcie bez makijażu)

Dobry wieczór (noc) :)
Dzisiaj przychodzę z recenzją nowości wśród podkładów Rimmela - Stay Matte.
Podkład ten wygrałam w rozdaniu u Glamourki i w zamian moim zadaniem było zrobić jego recenzję, trochę z nią poczekałam na lampę, przez co dłużej testowałam podkład i więcej mogę o nim powiedzieć :)
Odcień jaki posiadam to Light Ivory, trzeba przyznać że jest to wyjątkowo jasny Ivory :)W moim przypadku było jak z pierwszą właścicielką - zmyliła mnie trochę nazwa :) Iivory to  zwykle zdecydowanie mój kolor, Ligt Ivory to także odcień mojego najulubieńszego podkładu z Oriflame. Uznałam że  trafiłam na dokładnie swój kolor, bo jestem dość blada. Ale jednak ten odcień jest za jasny i dla mnie.

To lecimy:

Opakowanie:
Bardzo fajne, podkład jak nazwa wskazuje ma być matowy - takie jest i opakowanie :) Najzwyklejsza tubka z pompką, kolorystyka bardzo ładna :)


Konsystencja:
Jest bardzo fajna! Kremowa, gęsta.

Jak się nakłada?
Całkiem dobrze, najlepiej robi się to pędzelkiem, co będzie widać na zdjęciach bardzo łatwo o smugi, podkład lepiej wygląda nałożony pędzelkiem. W miejscach gdzie skóra jest nierówna a także na porach, wągrach należy nakładać ,,zygzakiem" ponieważ on się nie wbija w takie nierówności, co również pokazałam na jednym zdjęciu.
Jest to podkład, który moim zdaniem należy nakładać uważnie, ostrożnie i nie na szybko.






Wydajność:
Jest zaskakująca!! Niesamowite jaka mała kapka starczy na całą twarz! Na zdjęciach robionych na dłoni przed rozsmarowaniem podkładu na całą dłoń zebrałam ponad połowę chusteczką.

Efekt maski?
Niestety . . Na zdjęciach aż tak tego nie widać ale jest. Do tego podkładu trzeba mieć idealnie nawilżoną twarz, bardzo podkreśla on suche skórki, nawet jeśli normalnie są niewidoczne. Podkreśla również włoski.

Krycie:
Bardzo mocne, trzeba uważać :) Podoła cerze z przebarwieniami

Trwałość, czas 'matowej skóry':
matuje faktycznie bardzo długo, poprawka pudrem nie jest konieczna :)
Jednak wyciera się na policzkach, brodzie i nosie - znika

W ciągu dnia . .
Rano wygląda średnio, ale nie jest źle. Popołudniem wygląda najlepiej a najgorzej wiczorem gdzie jest ztarty, a tam gdzie został robi brzydki efekt.
To, że się ściera dobrze widać po tym jak mi piegi wychodzą :)
kropeczki czerwone - brzydki efekt, nieestetyczny wygląd
kropeczki czarne - miejsca gdzie się zciera.








Dla kogo dobry?
Moim zdaniem zadowoli osoby, które nie mają problemu z suchą skórą, nie mają dużych nierówności na skórze i rozszerzonych porów.

Ocena:
3 / 5



Ale i tak znalazł u mnie zastosowanie!
Próbowałam go mieszać pół na pół z podkładem z Ori, ale to nie było ciekawe. . Wiec uznałam że nałożę go cienką warstwą na miejsca, które najbardziej mi się świecą a potem podkład z Ori. Nałożyłam go również pod oczy, ponieważ tam moja skóra wymaga rozjaśnienia.
I to był dobry pomysł :) Podkład nawet schowany pod innym zachował swój wielki plus - matowienie. Do tego pod tym podkładem się nie wyciera!

Korzystając z okazji chęci pokazania jak używam tego podkładu pokażę jak wygląda mój codzienny rytuał przed lustrem, czyli nakładanie korektorów, podkładu itp.
Zrobię to bez opisu, myślę, że zdjęcia wszystko pokażą :)

Uwaga - zdjęcia dla ludzi o mocnych nerwach :) Jak widać niestety moja cera jest bardzo nierówna, zaczerwieniona, piegowata oraz mam przebarwienia przy oczach








wszyscy żyją.? :D


A Wy macie ten podkład..? Jaka jest Wasza opinia o nim.??



+ Dzisiaj w Naturze kupiłam za niecałe 14 zł puder z KOBO! Ostatnia sztuka tak jasnego koloru - Ivory :)
Chcecie recenzje..? Kto nie kupił jutro biegiem do Natury!





wtorek, 10 grudnia 2013

Poszukiwanie ideału, czyli recenzja 3 tuszy do kresek! :) Oriflame, Wibo oraz Rimmel!

Jak pewnie wielu wie . . jestem maniaczką eyeliner'ową :) Wszystkich swoich linerowych sztuczek tu nie wrzucam, a lubię takie bajerki jak gwiazdki, cętki, kocie łapki czy nutki nad kreską :)
Kiedyś, na samym początku mojej przyjaźni z makijażem oczu z 5 razy użyłam tuszu z Miss Sporty i to była porażka! Oczy szczypały i piekły nie do wytrzymania a tusz po 2 tyg. zrobił się jednym, wielkim glutem z ,,patyczkiem" zamiast pędzelka - mimo że go użyłam zaledwie z 5 razy robiąc wtedy jeszcze cienkie kreseczki. Potem używałam tuszu Rimmel Glam'eyes, takiego typowego, płynnego z pędzelkiem. Zużyłam może 3 szt., potem dostałam się do Oriflame i spróbowałam ich tuszu - Very me Clickit. Bardzo przypadł mi do gustu, tym bardziej że kosztował mnie ok 10 zł a nie ponad 20 jak Rimmel :D
Tuszu z Ori używam od jakiegoś roku, jednak zaczęłam czuć chęć znalezienia idealnego ideału. Z pomocą przyszła promocja w Rossmann'ie -40% na kosmetyki do makijażu. Tak upolowałam liner z Wibo, który chwaliła Malwinka oraz taki żelowy z Rimmela. Oba kosztowały mnie wtedy 20 zł :)
Żelowy eyeliner marzył mi się od dawna, chciałam go wypróbować oraz wydaje mi się, że łatwiej będzie takim robić kreski komuś innemu.

I dzisiaj taka recenzja eyelinerów jakie posiadam w tej chwili : Oriflame vs Wibo vs Rimmel
Czyli różnorodnie :)

Zacznę od tego jak ja rozumiem słowo ,,ideał" jeśli chodzi o eyelinery. Ideałem byłby dla mnie niedrogi tusz, który nie pęka, nie kruszy się, nie odbija się na powiece, nie drażni oka i łatwo się nim pracuje. Powinien być precyzyjny i mieć dobrą pigmentację.



Po kolei:
(klikajcie na zdj by powiększyć :) )


******************************

Oriflame Very Me Clickit odc. Black 










Cena:
Bardzo niska, w promocji, która obowiązuje praktycznie cały czas waha się biędzy 9,90 a 11,90

Opakowanie:
3,5 ml. Małe, poręczne, w sam raz do kosmetyczki. jako iż są to kosmetyki Clickit uchwyt jest malutki i takim operuje się ciężko ale jak się założy konektor to jest świetnie!

Pędzelek:
Wyjątkowo precyzyjny, co widać na zdjęciu, które porównuje Wibo i Ori. Doskonały do cienkich kresek, rysowania wzorków a także dobry do grubej krechy, jaką ja preferuję :)

Konsystencja:
Doskonała - płynna, nie rzadka, nie gęsta :). Wysycha dość szybko, nie trzeba długo czekać zanim otworzymy całkiem oko.

Krycie:
Czasem pojawi się prześwit, po którym trzeba przejechać linerem jeszcze raz.
Kolor wyraźnie czarny,
wykończenie jak widać, nie matowe, nie metaliczne, nie błyszczące. .  nie wiem jak określić :)

Zalety:
+ bardzo precyzyjny pędzelek
+ szybko wysycha
+ bardzo niska cena
+ dobra dostępność, wystarczy znaleźć konsultantkę :)
+ bardzo wydajny, starczy na naprawdę długo

Wady:
- lekko pęka (ale pęka - trzyma się jakoś bo się nie kruszy)
- bez konektora raczej niewygodny w używaniu
- po całym dniu troszkę traci kolor, szczególnie poza ruchomą powieką

Ocena:

5-- / 5
na szynach, ponieważ lekko pęka

******************************

Wibo Deep Black 








Cena:
ok. 10 zł, ja w promocji -40% zapłaciłam 4,39 zł.

Opakowanie:
4 g, bardzo wygodne, doskonałe do kosmetyczki

Pędzelek:
Nieco grubszy od tego z Oriflame, precyzyjny, nadaje się do cienkich kresek jak i do grubych. Wzorki również zrobić się da.

Konsystencja:
Doskonała - płynna, nie rzadka, nie gęsta :). Wysycha nieco dłużej od Ori, trzeba chwilę poczekać zanim całkiem otworzy się oko. Czasem oszukuje bo wygląda na wyschnięty a się jeszcze odbije, lub zgrubi się w jakimś z załamań powieki.

Krycie:
nie jest złe, ale dobre też nie - lepiej kreskę namalować 2 razy, wtedy uzyskujemy mega intensywną i głęboką czerń
wykończenie matowe

Zalety:
+ łatwy do opanowania, wygodny
+ wyjątkowo intensywny kolor
+ niska cena
+ łatwa dostępność, chociażby Rossmann

Wady:
- pęka bardzo i bardzo szybko.Po 15 min są już pęknięcia, po 2 godzinach jest ich dużo.
- gdy upłyną te 2 godz i jest tak popękany to kreska się osypuje . .
- pęka niezależnie od grubości i długości kreski

Ocena:
2+ / 5
Niestety, ale ta ,,trwałość" niszczy wszystko . . co to za kreska która dobrze wygląda tylko przez max godzinę..? ;/ To go skreśla niestety, szkoda bo ma piękny kolor i jest niedrogi.

******************************

Rimmel Waterproof Gel Eyeliner









Cena:
W promocji -40% zapłaciłam 14,99 zł czyli regularna cena to trochę ponad 30 zł

Opakowanie:
4g. Bardzo wygodne, rozkłada się na 3 cz: słoiczek z linerem, pędzelek oraz ,,kominek", który osłania pędzelek i razem z nim tworzy zamknięcie.

Pędzelek:
Bardzo wygodny, dobrze ukryty, zabezpieczony. Do nakładania tuszu jest po prostu idealny! Miękki dla oka

Konsystencja:
żelowa, bardzo przyjemna, idealna.

Krycie:
Raczej wymaga 2 warstw - wtedy uzyskujemy piękny, intensywny kolor
wykończenie matowe

Zalety:
+ bardzo łatwy w aplikacji
+ świetnie ,,skonstruowany"
+ świetnie maluje się nim inne osoby
+ piękny kolor i wykończenie
+ bardzo wydajny
+ dobry dla ,,początkujących"
+ można go rozetrzeć, tworząc kreskę ,,dymek" - i w pełnym makijażu z cieniami i bez :)

Wady:
- niestety przy grubszej kresce się odbija tracąc przy tym kolor
- odbicie bardzo ciężko zmyć, rozmazuje się i robi się maniana
- cena :(
- jak na wodoodporny to jest mało wodoodporny :)

Ocena:
5-- / 5

na szynach z racji odbijania się. Nadaje się raczej do cienkich kresek, a ja kocham grubachne :)
To nie tak, że dałam mu za mało czasu bo raz chodziłam przez godzinę z przymkniętymi oczami i i tak się potem odbił..



I jeszcze taki test końcowy:

Tak prezentują się wszystkie ,,nienaruszane":


Po kilkukrotnym przetarciu suchym wacikiem:


Po jednym przetarciu mokrym wacikiem: 


Po kilkukrotnym przetarciu mokrym wacikiem:





A Wy macie swój ideał..? 
Jak tak to piszcie bo szukam swojego :))